City Life Blog

Wakacje czas zacząć

11 165

Po roku ciężkiej pracy, nadszedł wreszcie czas na zasłużony odpoczynek. Wczasy wykupione w styczniu, walizka spakowana. Witajcie wakacje! Kierunek oczywiście - Kołobrzeg.
Godzinę przed opuszczeniem mieszkania, zaczęło intensywnie padać, rozpętała się burza, która obudziła we mnie dziwne przeczucia, że pechowo się zaczyna.
Zaczęłam przepakowywać walizkę, wyjęłam adidasy, a schowałam trampki w których miałam jechać, schowałam bluzę z kapturem a wyjęłam kurtkę przeciwdeszczową. Wiem powiecie, że trzeba było zabrać kalosze :), i owszem, przydały by się na wyjazd.  

W walizce jaka by ona duża nie była każda normalna kobieta się nie zmieści a zrezygnować nie ma po prostu z czego w drodze długiego rozmyślania i szukania wewnętrznego kompromisu mogą być kalosze. Przed samym wyjściem standardowo po trzy razy sprawdzam czy wszystkie okna pozamykane, wtyczki z kontaktów powyciągane a kwiaty podlane. Dla świeżości i odstresowania biorę prysznic przed wyjściem po którym w 100 % gotowa mogę powiedzieć do zobaczenia za dwa tygodnie. Stojąc pod bankomatem widzę, że jednak pogoda nie jest moim sojusznikiem, strasznie leje a niebo, co chwila rozświetlają wyładowania atmosferyczne, których intensywność jest tak duża że zaczynam się zastanawiać czy to nie środek dnia. No wreszcie jest, podjeżdża moja taksówka to nic że z opóźnieniem Pan kierowca nie mógł się tłumaczyć korkami bo o tej porze ten kit nie przejdzie. Powód opóźnienia był bardzo prozaiczny Pan po prostu nie zna Warszawy dojazd do mnie był możliwy wyłącznie z pomocą nawigacji, co niestety doprowadziło do całego opóźnienia. Pan słysząc kurs na Dworzec Centralny zaczyna nerwowo wpisywać na panelu prowadź najkrótszą drogą.

1 086 wm

No nie w tym momencie zapala się w mojej głowie żółte światło.  Co ja zamówiłam ?
I tu szok, to nie taxi, ale coś  nieoznakowane, co szybko się okazało przewozem osób. Nie mam nic przeciwko ludziom którzy w ten sposób zarabiają, ale są jakieś granice, których się nie przekracza. Lokalizacja Dworzec Centralny zna każdy kto chociaż raz był w Warszawie a wystarczy dotrzeć do jakiejkolwiek głównej ulicy zawsze trafimy do celu.
Szybka decyzja, nie wsiadam, jaką mam alternatywę, albo zamawiam ponownie taksówkę, albo wybieram środki komunikacji publicznej. Wybieram metro biegnę do najbliższej stacji ciągnąc moją potężną i ciężką walizkę. Po raz pierwszy zadaję sobie pytanie kto ją pakował ?
Po 30 minutach przemoknięta dotarłam na Dworzec Centralny. Do odjazdu było jeszcze kilka minut, spora grupa ludzi czekała na peronie na pociąg który miał małe opóźnienie. Nadjechał, tłum ludzi szturmem opanował pociąg, ja się nie spieszę przecież mam bilet w pierwszej klasie i miejscówkę więc jestem całkowicie spokojna.

na wak

Kiedy przyszła na mnie kolej z trudem wciągnęłam walizkę po schodach pociągu, Panowie z ochrony kolei stojący w środku nie byli chętni do pomocy, ale rozumiem to nie jest ich zakres obowiązków chciałam równouprawnienia to mam.
Kolejna przeszkoda tłum ludzi na korytarzu w pierwszej klasie, nikt nie zamierza się przesunąć. Wycofuje się kobieta z psem a więc muszę się cofnąć. Jak to jest możliwe, że mam bilet z miejscówką w pierwszej klasie i nie mogę dostać się do przedziału.

Po kilku przepychankach w końcu szczęśliwie dotarłam. Zmiana przemokniętych ubrań na suche i odjazd. Wbiłam się w wygodny, wysuwany fotel z sześcioma miejscówkami i jadę. Przedział ze mną dzieliła moja mama i pani z córką. Wygląda na to że moim jedynym wrogiem jest czas trwania podróży.

 1 157

Życie pasażerów było zagrożone.

Szybko się okazuje że delikatnie mówiąc mój pociąg to InterCity nie  Pendolino jest powolny ale drogi ubywa. O zaśnięciu mowy nie ma jestem zawsze w nowym miejscu niespokojna, taką mam naturę. Kolejna stacja to Bydgoszczy do wagonu wchodzi grupa ludzi z której kilka młodych osób wsiada do naszego przedziału dopełniając przedział.

 1 1 010 wm

Co w tym dziwnego zapytacie żeby o tym napisać ?

Pozornie nic jednak towarzystwo sobie obce zaczyna się integrować i nie to mnie przeraziło, że ludzie szukają wspólnych tematów podczas podróży. Niestety po raz kolejny się przekonuję, że bez alkoholu ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać.
Towarzystwo sobie obce do tej pory nagle zaczęło się integrować grupa czterech dziewczyn i kilku chłopaków zaczęła się upodabniać do „bydła” oczywiście z każdą wypitą kolejką ten proces przyspiesza. Przez moment przeszła mi taka myśl gdybyśmy usunęli wulgaryzmy z ich dialogu to treści w tym nie ma żadnej - naprawdę przerażające. Będąc już doprowadzona do ostateczności postanowiłam, że jak tylko dotrze do nas konduktor to nie pozostawię obojętnie tego, co się dzieje.

do kolob

To mała zagadka dla wszystkich :

Pociąg jedzie przez 10 godzin, z Warszawy do Kołobrzegu. Pytanie jest następujące ile razy pojawił się konduktor lub ktoś ze Służby Ochrony Kolei – tak często pokazywani jako chluba PKP? Odpowiedz jest bardzo prosta : NIKT !
Mam nieskasowany bilet na tej trasie. W zasadzie to po co ja go właściwie kupowałam ?
Naprawdę strach w takiej sytuacji zrobić cokolwiek. Wyjście do toalety może się skończyć np. utratą bagażu, który wyleci przez okno, tak dla zabawy.
Zwrócić "towarzystwu" uwagę, że jest to miejsce publiczne i należy się odpowiednio zachowywać, kto się odważy? Kto będzie ryzykował, że np. dostanie nożem w brzuch lub jak to już miało w historii miejsce może  zostać wyrzuconym z pociągu.
Gdybym miała 180 cm wzrostu, ćwiczyła karate, czy boks, może MMA na pewno bym się nie zawahała, bo aż się we mnie gotowało z tej bezsilności, że my tu siedzimy zamknięci jak w puszce i znikąd żadnej pomocy. Przepraszam jeden starszy Pan z innego przedziału odważył się i w odpowiedzi usłyszał, że też mają bilet, co prawda my mieliśmy bilety na pierwsza klasę  a oni na drugą tylko kogo to obchodziło.

W tym ataku bezsilności przyszła mi do głowy myśl, żeby zadzwonić na Policję, szybko opiszę im całą sytuację, może przyjdą nam z odsieczą. Niestety za późno męska część ekipy w Gdyni opuszcza pociąg.
Nasze „Foczki” jechały z nami lub my z nimi jak kto woli do samego końca trasy czyli do Kołobrzegu. Może alkohol trochę wyparował i obiekty westchnień się ulotniły bo entuzjazm u nich bardzo mocno spadł. Muszę dla formalności wspomnieć, że w międzyczasie podjęły próbę wejścia do naszego przedziału, ale nieskuteczną na szczęście.

 11 166 wm

Wiem, że nie każdy pociąg to InterCity i nie każdy facet to Posejdon, ale nawet przy odrobinie dobrej woli jazda pociągiem w towarzystwie pijanego „Bydła” nie powinna być balansowaniem na granicy życia i śmierci.
Teraz najważniejsze dotarłam na moje wymarzone miejsce i rozpoczynam wakacje, nic nie jest już w stanie zmącić mojego dobrego nastroju.
Czeka mnie okres zasłużonego odpoczynku, czytania książek i zażywania kąpieli słonecznych.

Czyż nie oto nam wszystki chodzi?

                                

Barbara                                                                                                                                              

                                                                                                           

 

 

                                                                                                   

2017  © City LIfe Blog