City Life Blog

Wypoczynek w Zakopanem

DSC00893Zakopane, przywitało mnie piękną słoneczną pogodą. Po długiej i wcale nie aż tak męczącej podróży, jakby mogło się wydawać, 7h 20 minut z Warszawy, dotarłam do celu. Na dworcu liczne grono podróżnych zostało otoczone przez osoby z kartkami na których był widoczny napis: "wolne pokoje." Drugą grupę stanowili panowie taksówkarze, bez kartek, ale jakże z brzmiącym przesłaniem: "czy nie jest potrzebna taksówka?"

Nauczona doświadczeniem w Warszawie, nie ufać taksówkarzom, zapytałam ile będzie kosztował dojazd do celu? Pan taksówkarz chyba był zaskoczony pytaniem, najpierw spojrzał w niebo, później na mnie, szybko przeliczył i zdecydowanym głosem udzielił mi odpowiedzi. Cena wydawała mi się rozsądna, pan przyjął zlecenie, zabrał moją walizkę, robiąc za gentlemana i poprowadził mnie do swojego auta. Jechaliśmy głównymi ulicami Zakopanego, mogłam podziwiać nieznane mi dotąd okolice, albowiem po raz pierwszy odwiedziłam te strony. Wielu osobą zapewne może wydawać się dziwne, jak to można nie być w Zakopanem, a ja odpowiem na to tak: nie wiem, ale jakoś w góry nigdy, mnie nie ciągnęło, zawsze bardziej w planach wakacyjnych wygrywało morze, a raczej wypoczynek nad nim. Wygrzewanie się na piaszczystych plażach i zamoczenie stóp w morskiej wodzie, nie odstępowało mnie myślami przez rok. Kiedy moi znajomi w każdy długi weekend wyjeżdżali w polskie góry i chcieli mnie ze sobą zabrać, zawsze odmawiałam. Z wiekiem jednak preferencję się zmieniają i jak pokazał 14- dniowy pobyt w górach, nie mogę przestać o nich myśleć i knuję kiedy by z powrotem udać się w te strony. Złota jesień w górach, może mroźna zima, w kwietniu podziwianie jak rosną krokusy w dolinie Chochołowskiej, długi urlop majowy, albo ponownie sierpniowy urlop? Możliwości jest wiele trzeba tylko dograć czas z kasą.

DSC01421

Morze póki co poszło w odstawkę, na konto gór, które to przyciągają swoją magią, albo mocom. Kiedy miałam chęć powrotu z urlopu z opalenizną zawsze ciągnęło mnie nad polskie morze, gdzie pomimo różnej pogody zawsze wracałam pokryta brązem. Wyjeżdżając w góry nie myślałam o tym, że chcę wrócić opalona, bardziej zależało mi na dużej dawce ruchu. Jak się później okazało po dwóch tygodniach pobytu nie pomyślałam, że aż tak dużo fajnych miejsc tutaj zdołam odwiedzić. Stopień trudności tras był również urozmaicony począwszy od tych mniej eksploatacyjnych, do tych mega ekstremalnych, czyli wspinaczek. Ze względu na lęk wysokości mogłam skorzystać, tylko z pierwszej formy relaksu, czyli chodzenie dolinami. A, że w polskich górach ich nie brakuję to nie ma nad czym rozpaczać, może jedynie nad tym, że nie będzie możliwości podziwiania pięknych widoków z góry.

Zakopane jako miasto z 27000 ludności, nie wywarło na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Nawet te słynne Krupówki, tak często wymieniane na kanałach informacyjnych. Spacerując chodnikami mijały mnie liczne grupy turystów w butach trekingowych, udający się zapewne, na długie górskie wędrówki. Chociaż, samo ukształtowanie terenu miasta, też jest górzyste i wymaga odpowiedniego obuwia, w upalne dni chodziłam w sandałach ryzykując zwichnięcie stopy, ale się udało, kontuzji nie było. Z ośrodka, który znajdował się w Olczy ul. Pdhalańska do Antałówki było pod lekką górkę, z Antałówki do Krupówek z górki i takie ukształtowanie terenu przewijało się przez całe Zakopane, czyli w szpilkach czy butach na koturnie dla bezpieczeństwa stóp, nie da rady chodzić.

Spacerując ulicami Zakopanego podziwiałam architekturę miasta. Styl zakopiański zaprojektowany w 90-tych latach XIX wieku przez Stanisława Witkiewicza dominuje na Podhalu i jak najbardziej pasuje do surowego górskiego klimatu. Wysoka kamienna podmurówka i spadziste dachy to dominujący styl w architekturze wzorowanej na styl witkiewiczowski. Spacerując ulicami miasta było mi naprawdę bardzo miło podziwiać ten styl architektury. Większość budowli wzbudzała mój zachwyt i została uwieńczona na zdjęciach.

DSC00179DSC00182DSC00187DSC00188DSC00203DSC00227DSC00249DSC00250DSC00440DSC00444DSC00450DSC00459DSC00460DSC00865DSC00868DSC00889DSC01133DSC01134DSC01136DSC01138DSC01147DSC01546DSC01184DSC01128DSC00186DSC01557

Po dziś dzień w Zakopanem stoją budynki, które swoim wyglądem nie pasują do kultury Podhala i zapewne nie dodają miastu uroku architektonicznego, ale z jakiegoś powodu nikt nie chce zakończyć ich żywota: dom handlowy Granit, osiedle Słoneczne, Dom Wczasowy „Rzemieślnik".
Spacer ulicami Zakopanego, to nie jedyna forma wypoczynku, jaka towarzyszyła mi podczas 14-dniowego pobytu. Podziwianie budowli w nowym miejscu do którego się udaję zawsze stanowi mój główny punkt programu od którego zaczynam rozkoszowanie się otoczeniem. Tak też było i tym razem.

Barbara

 

2019  © City LIfe Blog