City Life Blog

Zakopane - kolejne dni

DSC00577W górach w sierpniu pogoda bywa zmienna, raz słońce, raz deszcz. Na pierwsze dni, nie mogłam narzekać. Pogoda nastrajała mnie optymistycznie i zachęcała do spacerów po okolicy. Próby zwiedzania podejmowałam bez przygotowanego wcześniej planu, bez mapy, szłam przed siebie, gdzie mnie oczy i nogi poniosły. Jedyne przygotowanie, jakie posiadałam to zabudowane, wygodne buty, jeszcze nie trekingowe, bo to nie wycieczka w góry tylko spacer po mieście i okolicach. Nie zapomniałam również zabrać kurtki przeciwdeszczowej i butelki wody o,5l. W plecaku nie zabrakło również aparatu fotograficznego, bez którego żadna wyprawa nie miała by sensu.

Na ul. Podhalańskiej spotykam panów, którzy zachęcali mnie do skorzystania z busów. Tym razem podziękowałam. Kierunki, które można obrać, wybierając się z panami to Morskie Oko, dolina Kościeliska ( cena biletu to 9zł od osoby, gdy w aucie jedzie 9 osób), za przejazd na Gubałówkę ( wjazd na sam szczyt za 18 zł od osoby). Dojazd do innych miejsc można było wybrać z centrum, chociaż gdyby panom zaproponować inną trasę i byłby komplet osób, to pojechali by bez problemu. To co dla mnie bardzo podobało się w Zakopanem to taki luz komunikacyjny, polegający na tym, że bus stojący w korku, abo wolno sunący ulicą potrafi się zatrzymać ( drzwi zawsze otwarte) i zabrać te osoby, które wybrały się piechotą np. do centrum, ale ponieważ upał im tak doskwierał, że zmienili zdanie i zapragnęli przemieścić się szybciej do celu.

Trasa prowadziła mnie chodnikiem, przed siebie, przez dziewicze tereny górskiego ukształtowania. Kierunek miał prowadzić z Olczy do Krupówek. Żeby za bardzo nie zboczyć z trasy i nie wejść w las, góralkę uprawiającą ogródek zapytałam o drogę. Cały czas prosto na mostku w lewo i będę na miejscu. Nie byłam ograniczona czasem, musiałam pani zaufać, jak się później okazało, dobrze mnie pokierowała, albo to ja, dobrze ją zrozumiałam.
Przecięłam w poprzek ul. Krupówki, ich zwiedzanie odłożyłam na inny termin i udałam się ku wyższym terenom. Im byłam bliżej tym bardziej było słychać szum potoku, płynącego z gór i ludzi mijających mnie na trasie. Szum drzew i śpiew ptaków otulał mnie swoją leśną opieką. Był to ten czas, gdzie tydzień wcześniej, ulewne deszcze nawiedziły tą okolicę, więc należało delikatnie stąpać po gruncie. Żywioł pozostawił po sobie ślad w postaci połamanych gałęzi drzew i rozmytych górskich ścieżek. Trzeba było naprawdę uważać, by nie musieć korzystać z porad ortopedy. Krótka przerwa na odpoczynek i zatrzymanie pięknych widoków górskich na dłużej. Czyli aparat czas uruchomić.

DSC00212

DSC01112DSC00550Spacerujac ulicami zakopanego szłam ku górze, ku przygodzie, by odkryć to co nieznane. I tak trafiłam na potok w lesie, polane z widokiem na domki i w końcu na to co najważniejsze góry.

DSC00192

DSC00200DSC00217DSC00874DSC00886

Przejażdżka dorożkami po Zakopanem - to połączenie przyjemnego z pożytecznym

Zakopane jest różne pod względem architektury, wynika to z faktu, iż powstawały tu budynki z różnych epok i stylów, począwszy od drewnianych do murowanych. Podobnie jest również z powozami wożącymi, turystów. Charakterystyczne dla tego regionu wozy są długie, tak żeby mogły zabrać dużą grupę ludzi, tak ok 10-ciu, zadaszenie prowizoryczne ma chronić przed słońcem, a nawet niewielkimi opadami deszczu. Cała ta konstrukcja jest ciągnięta przez dwa konie. Mijały mnie również cztero osobowe dorożki, którymi można było zwiedzać podhalańskie miasto, zachwycać się różnorodnymi stylami architektury, jednymi słowy poczuć atmosferę i klimat Podhala. Dorożki miały swoje postoje w kierunku Kuźnic, na rogatkach ulic, nieopodal Wielkiej Krokwi i na Krupówkach, które są jakby ich nieodzownym elementem. Jedna z przejażdżek dorożką może rozpocząć się z parkingu pod górą Nosal, dalej przejedziemy dzielnicami Zakopanego przez Kuźnice, po drodze „rzucimy okiem” na zespół dworsko-parkowy, dalej droga poprowadzi nas ulicą Karłowicza, Bulwarami Słowackiego na Koziniec, Antałówkę do centrum. A z tego miejsca jest bardzo blisko do skoczni narciarskich na czele z Wielką Krokwią im. Stanisława Marusarza. Podczas przejażdżki nie zostaniemy pozostawieni sami sobie, przewodnik opowiada o mijanych miejscach. Koszt takiej imprezy to 100 zł.

DSC00602DSC00804DSC00884

DSC00862DSC00807

DSC00813DSC00585Ot i takie miejsce, gdzie można dokonać zakupu pamiątek, o ile jest się ich zwolennikiem. Ja już z tego wyrosłam. Ograniczam się jedynie do tych pamiątek, które zdołam utrwalić na zdjęciach.

DSC00610

DSC00580Kiedy pojeździmy, albo pochodzimy na pewno zgłodniejemy, a wtedy przyjdzie nam do głowy pomysł, co i gdzie zjeść. Takich miejsc w Zakopanem nie brakuje. Można by rzec, gdzie nie spojrzymy tam jedzenie, a od jego zapachów kręci się w głowie. Zakopane nasycone jest knajpkami, czy straganami z jedzeniem, gdyż niewiele ośrodków wczasowych oferuje wyżywienie. O ile można spotkać miejsca w których będzie wliczone śniadanie w cenie zakwaterowania lub za dopłatą, bo o obiadokolacji można zapomnieć. Turystom nie pozostaję nic innego, jak tylko udać się w miasto w poszukiwaniu pożywienia. Stąd oblegane są takie miejsca, jak te na zdjęciach poniżej. Można się posilić znacznie taniej niż w knajpach, ale wszystko zależy oczywiście od zawartości portfela. Pod słynną zakopiańską skocznią można jeść pizzę, kaszankę, kebab, kiełbasę z rusztu, a także gofry z owocami w czekoladzie lub bitą śmietaną. 

DSC00587DSC00588DSC00589DSC00590DSC00591DSC00603DSC00814

Zawierucha nie taka straszna, gdy jest gdzie usiąść i co zjeść, słuchając przy tym góralskiej muzyki.
DSC00598DSC00803W mieście nie brakuje informacji, żeby pamietać, iż jesteśmy na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i można natknąć się na zwierzęta tu żyjące. To jest ich teren, należy więć zachować ostrożność. Podczas 14-dniowego pobytu udało mi się spotkać samicę łosia, która wyjadała resztki jedzenia przy śmietniku. Ciekawe, co by było, gdybyśmy spotkali zamiast łosia, misia? Robili zdjecia, czy uciekali? Co by zrobił miś, jadł porzucone przy śmietniku resztki, czy rzucił się w pogoń za nami?

DSC00939

 Barbara

 

 

 

2019  © City LIfe Blog