City Life Blog

11 Listopada - Uczcijmy to Święto

DSC03302Dzisiaj obchodzimy narodowe święto Niepodległości, jest to jednocześnie setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Najsłynniejszy marsz w Polsce, rozpoczął się od przemówienia Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Na obchody święta przybyło mnóstwo osób z biało-czerwonymi flagami. W tak wyjątkowym dniu, który zdarza się raz na 100 lat nie zabrakło osób młodych, starszych, całych rodzin z dziećmi nawet i tych w wózkach. Liczne grono stanowiły osoby przybyłe nie tylko z Warszawy, ale również z różnych zakątków Polski, a nawet z zagranicy.

Prezydent dziękował przybyłym, że przyszli tutaj dla Polski i przynieśli biało-czerwone flagi. Oprócz flag nie zabrakło rac i petard, które rok w rok są nieodzownym elementem tego marszu. Można by pomyśleć, że mają stanowić element wybryku chuligańskiego, myślę jednak, że są one przynoszone w dobrej wierze, czyli mają niepozwolić na ciche przejście manifestujacych tam osób. Przemarsz ma być usłyszany przez inne osoby, a radość z odzyskania niepodległości jaka udziela się uczestnikom marszu ma być niesiona dalej. Festyny mają trąbki i bębenki, a maszerujące osoby w Święto Narodowe mają inne głośne rekwizyty. Ot i cała filozofia tego przedsięwzięcia. 

Trochę historii.

W następstwie działań zaborców w latach 1772, 1793 i 1795 Rzeczpospolita przestała istnieć na mapie Europy. Mimo licznych powstań: kościuszkowskiego (1794), listopadowego (1830), krakowskiego (1846),  styczniowego (1863), nie udało się doprowadzić do odzyskania niepodległości. Szansa narodziła się dopiero wtedy, kiedy wybuchł światowy konflikt do którego przystąpiły wszystkie mocarstwa zaborcze. W pierwszej wojnie światowej Rosja stanęła naprzeciw sojuszu Niemiec i Austro-Węgier. Po wybuchu wojny Piłsudski zaproponował Austrii pomoc poprzez wywołanie powstania w Królestwie polskim. 1914 był rokiem w którym wkroczył pierwszy polski oddział. Ludność miała dość zrywów i nie udało się wywołać powstania, postanowiono wówczas stworzyć Legiony Polskie. Kiedy Polacy mieli już własne siły zbrojne, państwa centralne wyczuły realne zagrożenie. Żołnierze musieli zostać interweniowani, a Piłsudski znalazł się w Magdeburgu. Kiedy państwa centralne pokonały Rosję Polacy przestali się liczyć jako samodzielny naród. Nikogo już nie interesowało powstanie samodzielnego państwa polskiego. Rosja podpisując traktat brzeski zerwała wszelkie porozumienia zachodnich aliantów. Wówczas to państwom Ententy zaczęło zależeć na silnej Polsce. Ponadto polskie oddziały w armii austriackiej zbuntowały się, a przez towarzystwo polskie przetoczyła się fala strajków.

Koniec pierwszej wojny światowej spowodował chaos w całej Europie. Politycy w kraju porozumieli się z przebywającym na emigracji rządem Dmowskiego i utworzono rząd z Jędrzejem Morawieckim na czele. Wydał on dekret 22 listopada mianując tym samym Piłsudskiego Tymczasowym Naczelnikiem Państwa. Skupiając pełnie władzy w jednym ręku udało się ustabilizować sytuację w kraju. Było to praktyczne uzyskanie niepodległości potwierdzone w licznych walkach, zarówno w wojnie z Bolszewikami jak i na Ukrainie. Wywalczone ziemie zostały później przyznane. Polska pojawiła się na mapie świata.

Odbudowa państwowości, po 123 latach zaborów, była procesem złożonym. 10 listopada 1918 r. powrócił do Warszawy, zwolniony z więzienia w Magdeburgu, Józef Piłsudski. 11 listopada 1918 r. podpisano zawieszenie broni na froncie zachodnim. Dekretem z tego samego dnia Rada Regencyjna oddała Józefowi Piłsudskiemu naczelne dowództwo nad wojskiem, a 14 listopada 1918 r. rozwiązała się, przekazując całą władzę nad tworzącym się państwem Józefowi Piłsudskiemu.

 Walka o niepodległość trwała ponad sto lat. Trud rodaków zamieszkałych na terenach byłej Rzeczypospolitej, jak i na emigracji, podejmowany w celu zachowania polskości, przyczynił się niewątpliwie do odzyskania niepodległości. 

Jaki ten dzień był dla mnie ?

Parę minut po 13-tej wyszłam z domu, udając się tym samym w kierunku stacji metra. Pomimo jeszcze wczesnej pory, czyli 1,5h przed ceremonią otwarcia marszu, wagoniki metra były wypełnione po brzegi. Kolejne osoby wsiadające do nich dopychały do siebie osoby będące już w środku. Daliśmy radę bez "upychaczy" w białych rękawiczkach, mimowolnie należało poddać się niekomfortowej dla każdego z nas sytuacji i stawać tak blisko osoby obok nas, jak  tylko się da.Z głośników wydobywała się muzyka z patriotycznymi nutami, a nawet hymnem. Pomimo tak niekomfortowej sytuacji należało zachować powagę sytuacji i muszę przyznać, że w wagonie w którym ja się znajdowałam ludzie zachowali się godnie. Takiego tłoku nie pamiętam jadąc metrem w godzinach szczytu, czy udając się na powitanie Nowego Roku. Rodacy dopisali.

DSC03200Wyszliśmy z metra stacji centrum i wcale nie byliśmy na miejscu pierwsi. Rondo Dmowskiego i okolice były już oblegane przez liczne rzesze ludzi. Zapewne każda z tych osób chciała zająć intratne miejsce, jak najbliżej podium z którego o godzinie 14 miał przemawiać prezydent.DSC03202DSC03207DSC03227Ponieważ z góry zawsze wszystko lepiej widać, długo nie myślałam, żeby po raz kolejny "wykorzystać" taras widokowy z XXX piętra Pałacu Kultury i Nauki. Na podobny pomysł wpadło kilka innych osób, i o ile kolejka do kas biletowych nie była długa, o tyle ta na tarasie do okna widokowego dała się we znaki. U góry było znacznie chłodniej niż na dole i listopadowy chłód przenikał do szpiku kości. Trud oczekiwania na zrobienie ujęcia został wynagrodzony niezłym zdjęciem (moja subiektywna opinia). Potem już tylko zjazd i za jakieś kilka minut wmieszałam się w liczniejsza grupę ludzi.DSC03243DSC03283Jak cudownie było się znaleźć wśród rodaków, patriotów, pośród powiewających biało-czerwonych flag z symbolami krwi i wolności.DSC03290DSC03326DSC03332DSC03339DSC03349Listopadowe dni są nie tylko zimne, ale i bardzo krótkie. Rozpoczęliśmy celebracje obchodów Dnia Niepodległości po 13-tej, a po 16-tej był już półmrok. Nikomu jednak ta ponura aura nie przeszkadzała dumnie i z szacunkiem dla tych, którym tę wolność zawdzięczamy przeszliśmy ulicami: Alejami Jerozolimskimi, Mostem Poniatowskiego, Wybrzeżem Szczecińskim, ulicą Siwca, koniec trasy miał miejsce na Błoniach Stadionu Narodowego. Trzy kilometrową trasę przeszliśmy bardzo powoli bez pośpiechu, zachowując odstęp za kolumną rządową, która to po raz pierwszy postanowiła wziąć udział w marszu.DSC03364DSC03392DSC03380DSC03403DSC03406DSC03381DSC03410DSC03434DSC03447Po kilku godzinach chodzenia, byłam za bardzo wyziębiona, aby dotrzeć na Błonia i tam dalej celebrować 100 lat wielkiej Polski. Sił mi jednak wystarczyło na spacer brzegiem Wisły i zrobienie pamiątkowych zdjęć przypadkowym osobom, które mnie o to poprosiły.DSC03464Aby uczcić 100-lecie polskiej niepodległości, najsłynniejsze budynki świata rozbłysły tego dnia na biało-czerwono. Solidaryzując się z nami oświetlono naszymi barwami narodowymi: wieżę Eiffla, Trzy Krzyże w Wilnie, ratusz w Tel Awiwie, statuę Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro, Gran Torre Santiago, Burdż Chalifa, piramidy w Gizie, Széchenyi lánchíd, wieżę telewizyjną Žižkov, CN Tower, diabelski młyn w Los Angeles, Most Parkowy w Kijowie, Krzywą Wieżę w Pizie, wodospad Niagara, Most Mendoga, fontannę Cibeles i hotel Fullerton w Singapurze. W Warszawie przez kilka godzin na biało-czerwono był oświetlony budynek telewizji polskiej.DSC03474Co roku marsze organizowane tego dnia są przyczyną wielu ataków międzynarodowych przez zagraniczne media na Polskę. W 2009 roku marsze organizowane 11 listopada były jedynie marszem patriotycznym na który przychodziło kilkaset osób. Z każdym rokiem liczba sympatyków, albo raczej patriotów cyklicznie rosła. Ten rosnący trend może być postrzegany jako siła, którą widzą w nim Polacy, i mimo wielu nieprzychylnym Narodowcom mediom, ugrupowaniom społecznym, podziałom politycznym w sercach Polaków odzywa się sila ducha, która nakazuje im bez żadnych zahamowań iść w grupie rodaków manifestować wolność, przynależność do kraju i tradycji oraz religii. Stąd hasła na transparentach: „Bóg, Honor, Ojczyzna.” Jak podkreślił Prezes Stowarzyszenia "Marszu Niepodległości" Robert Bąkiewicz: Jest to hasło, które wszyscy dobrze znamy. Jest ono kwintesencją drogi do odzyskania niepodległości. Jest kwintesencją marszów niepodległości.

Jeszcze kilka lat wstecz, Marsze Niepodległości nie wzbudzały żadnego zainteresowania. Gazety i internet prawie praktycznie o tym nie pisały, zapewne dlatego, że tego typu wydarzenia uchodziły dla nich za nie ciekawe, albo na tyle mało interesujące, by taki temat nagłaśniać. Marsze, nie były dla mediów ważnym wydarzeniem zarówno w kraju, jak i zagranicą.

W 2011 roku do walki z marszem włączyła się prasa zagraniczna. Pomimo, że w mediach marsz miał robiony złą reklamę, jakby na złość wszystkim, z roku na rok przybywało mu chętnych. Do marszu przylgnęła łatka rozrabiaków i kiboli i nikt nie chciał skojarzyć go z marszem patriotów. Nikomu nie zależało na tym, aby to wydarzenie dobrze Polakom się kojarzyło. Jedyny obraz jaki miał pozostać to ten chuligański wybryk na ulicach, który należało zwalczać.

Większość z nas to ludzie zwykli, którzy chcą się cieszyć świętem narodowym, niezależnie od tego czy bedziemy biernymi, czy czynnymi uczestnikami tego świeta, czy będziemy szli dumnie w marszu z biało-czerwonymi flagami, czy będziemy wypoczywać poza miastem. Przynajmniej w ten jeden dzień powinniśmy zapomnieć o jakichkolwiek podziałach  i cieszyć się wolną ojczyzną, miezapominając o tych, dzięki którym, możemy się nim cieszyć.

Wróciłam do domu po 18-tej, załączyłam internet, a ludzie ciągle szli. Jak podawały statystyki policyjne w obchodach mogło uczestniczyć nawet 250 tys. osób. Jak to jest, że wszyscy możemy cieszyć się wolnością, a tylko tysiące ludzi przeszły w marszu narodowym, zamiast milionów ?

Barbara

 

 

 

2019  © City LIfe Blog