City Life Blog

A mogło być tak pięknie

kasiaimiloszKilka dni temu media obiegła informacja o kobiecie pobitej przez swojego partnera. Poszkodowana Kasia Dziedzic, bo o niej mowa zamieściła na portalach społecznościowych zdjęcie zakrwawionej swojej twarzy. Nie odmówiła również zabrania udziału w kilku programach telewizyjnych. Jak sama twierdzi, zrobiła to, dlatego, "że dzięki temu, że ja mówię o tym głośno, dziewczyny, które są w takiej samej albo podobnej sytuacji też zareagują.

Przekaz pani Kasi do innych kobiet:

"Musicie kobiety znaleźć w sobie siłę i odejść, kiedy włączają się w was czerwone alarmy, a nie w ostateczności, kiedy dochodzi do czegoś takiego, co ja mam na twarzy. Winny jest oprawca a nie wy, bo ofiara nigdy nie jest winna."

"Głos zabrał również były już partner pani Katarzyny pan Miłosz, który przedstawił swoją wersję wydarzeń.

Wersja wydarzeń w/g pani Katarzyny:

Tego dnia się pokłócili. Czekała na niego aż wróci z pracy. Wrócił o 14 i pierwsze, co zrobił, to wyjął butelkę i zaczął pić. Coś w niej pękło i powiedziała, że nie może tak dalej żyć. Ma tego dość i nie chce sobie zmarnować życia. Była roztrzęsiona chciała wyjechać do rodziny, ale niestety zawróciła. On próbował ją urobić, tłumacząc, że się zmieni. Był pod wpływem alkoholu i dalej pił. Ostatnie miesiące były dla niej piekłem. On przychodził późno z pracy jedno, co robił to pił i patrzył w telefon. Tego feralnego wieczoru poszła robić mu kolację, ale zżerała ją ciekawość, co on tam pisze, zobaczyła, że pisze bardzo niestosowne rzeczy do klientki, z którą miał zajęcia. Jak powiedziała sama ludzi nie oszukuję, jeżeli ktoś jej powie, że pisze i motywuje ludzi to tak jest i mu wierzy.

Spojrzała w telefon i to wywołało w niej ogromną agresję. Powiedział również, że go utrzymywała i zdrady nie wytrzyma.

Tego feralnego dnia próbowała uciec do łazienki i to były najgorsze dwie minuty w jej życiu. Chciała się zamknąć w łazience, on szarpnął, zaczął wykręcać jej ręce, rzucił ją na podłogę, złapał ją za włosy i w szale zaczął bić jej głową o podłogę. Kiedy przestał poczuła, że jest cała we krwi, spojrzała w lustro i powiedziała do niego, "co ty mi zrobiłeś." Powiedział, że "on tego nie zrobił" i żeby nigdzie nie dzwoniła. Zaczęła krzyczeć, płakać zadzwoniła do brata i powiedziała, że nie udało jej się dodzwonić. Zostawił ją i uciekł jak zobaczył, że dzwoni na policję i do brata. Pogotowie zabrało ją do szpitala.

Wersja wydarzeń w/g pana Miłosza.

Opowiedział, że Kasia nie była przez niego nękana. "Byliśmy szczęśliwą para, była chemia. Na samym początku i chwilę przed końcem też. Można było to zobaczyć chociażby na zdjęciach. Jeździliśmy do fajnych hoteli, fajnie się bawiliśmy." Kasia przeniosła się razem z nim do Gdańska zostawiła prace u brata. Tutaj zaczęła szukać pracy, ale że miała z tym problem chłopak jej w tym pomógł i za protekcją zaczęła pracować w firmie jego znajomych a konkretnie w biurze nieruchomości. Spotkała się tam z dużym niepowodzeniem. Zaczęła popadać w głęboką depresję. Nie mogła spać, narzekała, że wszystko ją boli. Dawał jej słowa otuchy mówiąc, że" jak ci nie wyjdzie to poszukamy ci coś nowego." Mocno się skupił na rozwoju swojego biznesu. Dużo pracował, wcześnie wychodził, późno wracał. Ciężko pracował żeby zdobyć zaufanie klientów. Ciągłe narzekanie Kasi, że jest źle spowodowało, że oddalili się od siebie.

Feralna sobota.

Był w pracy do 14 prowadził trening z kobietą z samoobrony. Po powrocie do domu po 14 zobaczył Kasię leżącą w łóżku. Na zadane pytanie, "Co ci jest Kasiu? Usłyszał, nic, wypowiedziane nieciekawym tonem głosu. "Powiedz, jestem facetem nie domyśle się?" Podobno była niezadowolona, że wrócił za późno. Usiadł na kanapie zaczął przeglądać telefon, bo taką ma pracę i tam ma zawartą całą bazę danych. Ona tymczasem chorowała sobie ( od dwóch tygodni). Nic sobie z tego nie robił, bo jego emocje były wychłodzone czuł, że z tego nic nie wyjdzie. Zaczęła się pakować. Zapytana gdzie jedziesz? Do domu. A kiedy wrócisz? Nie wiem. Wyszła z domu bez buziaka. Zaraz jak opuściła mieszkanie zaczęła go zasypywać wiadomościami tekstowymi i głosowymi. Była bardzo zła, że jej nie zatrzymał," gdybyś mnie kochał to byś mnie zatrzymał." Kasia zamiast pojechać do Olsztyna rodzinnego miasta krążyła po Gdańsku, bo jak twierdzi jej partner za jakiś czas z butelką wina wróciła do domu i zamknęła się w sypialni. Chciał zakończyć ten związek w spokojniejszym klimacie. Po jednej godzinie wyszła z sypialni z pustą butelką miała trochę lepszy humor. Ona krzątała się po kuchni, on siedział i przeglądał telefon, nagle ona podeszła i wyrwała mu telefon i uciekła z nim do łazienki zamykając drzwi za sobą. Nagle usłyszał, że uderzyła w coś, upadła. Otworzył drzwi i zobaczył Kasie leżąca jak długa na podłodze. Nogi miała przy drzwiach, głowę przy prysznicu. Leżała twarzą do ziemi i histeryzowała.

Zaczęła krzyczeć, "co ty mi zrobiłeś jak ja przez ciebie wyglądam."

Nie wiem, czemu mi to robisz. Odpowiedział Miłosz. Nie chcę cię znać, wychodzę. Wyszedł z domu zaczął jeździć po mieście, żeby wyładować emocje.

Jak opowiadał dalej pan Miłosz Kasia leczyła się na depresję i brała psychotropy plus wypity alkohol dało to niewątpliwie mieszankę wybuchową. Leczyła się w Warszawie i tutaj też, czyli w Gdańsku, nadmienił.

Jak sam twierdził, nie byłby w stanie zmasakrować kobiety (taki facet, co kobiet nie bije). Jak sam powiedział, gdyby to on tak ją uderzył to mógłby ją zabić, przy sztukach walki, które od kilku lat trenuje. Dzwoniło do niego kilka osób, bo Kasia wrzuciła zdjęcia na Facebook-a. Pojechał do znajomych, żeby opowiedzieć im całą historię, a samochód zaparkował przy policji. Znajomi bardzo mu współczuli i został u nich na noc. Dostał esm-a od policji, oddzwonił, zszedł, przywitał się i pojechał na komendę. Wszystko się odbyło w kulturalnej atmosferze, jak twierdził.

Zapomniał dodać, iż skuto go w kajdanki, bo takie są procedury. 24h spędził w celi jak sam mówi z żulami. Policja też przyznała, że były to mechaniczne uszkodzenia. Jak sam twierdzi na wszystko ma żelazne dowody. Gdyby wiedział, że tak to się z Kasią skończy, to zrobiłby to w miejscu publicznym, albo wziąłby światka.

Jest trzecim facetem, którego tak załatwiła. Chciał się z nimi skontaktować, ale jak twierdzi nie chcą już do tego wracać. Ma zniszczone dwa lata życia nie poddaje się obawia się o swoje kontrakty reklamowe. Jak twierdzi Kasia nie jest osobą zrównoważoną psychicznie, ma na to dowód na nagraniach.

Mowa ciała.

Mowa ciała dużo zdradza i ciężko jest ją oszukać. Kasia była gościem programu "Pytanie na śniadanie" i tam bardzo dobrze można było zaobserwować jak zmienia się mimika jej twarzy. Zaczynała mrugać oczami, gdy mówi, że "sama nie oszukuje ludzi."

Jeżeli się z czymś zgadzamy to kiwamy głową pionowo, a jeżeli nie, to głowa porusza się w poziomie. A u pani Kasi na odwrót, kreci głowa w poziomie mówiąc, że tak było. Tak jakby zaprzeczała temu, co wcześniej powiedziała.

Podsumowanie

Nie można mieć pewności, że te dwie osoby nie zatajają faktów, bo ich zeznania różnią się drastycznie od siebie. Na pewno upublicznienie tego zdarzenia może utrudnić panu Miłoszowi kolejny prywatny kontakt z kobietami i niewykluczone, że to mógł być jeden z powodów upublicznia przez panią Kasię szczegółów tego zdarzenia. Kobiety lubią się mścić. Zastanawia mnie fakt, dlaczego pani Kasia nie próbowała się bronić nie jest przecież drobniutką dziewczynką i mogłaby, chociaż oddać, a pazurki, co prawda sztuczne, ale robią wrażenie drapieżnych. I jeszcze jedno czy kobieta, która niewątpliwie przeżyła taką traumę ma ochotę na zmiany lakieru na paznokciach, bo będzie gościem ciągle to innego programu telewizyjnego?

Na pewno miała swoje 5 minut sławy i zainteresowania jej osobą.

Co do pana Miłosza. Czy facet, który wypił alkohol, wsiądzie do auta i będzie jeździł po mieście, żeby rozładować napięcie, a jak już się wyjeździ i od stresuje, to postawi auto na parkingu przed posterunkiem policji? Na pewno na te i więcej pytań będzie musiał odpowiedzieć sąd.

Barbara

2019  © City LIfe Blog