City Life Blog

Spacer po ogródkach działkowych

IMG 20180708 104219159Czy może kiedyś, ktoś z Was przechadzał się wąskimi dróżkami ogródków działkowych, bo ja tak i to tak całkiem nie dawno. Nie miałam tego w planach, ponieważ nawet przez myśl, by mi nie przeszło, że skoro nie mam działki, a teren jest ogrodzony z furtką na klucz to dla innych ludzi oprócz działkowców wejścia nie ma. Nic bardziej mylnego, mogłam się o tym przekonać w jedną z niedziel lipcowego przedpołudnia idąc ul. Niepodległości.

„W Warszawie jest blisko 1,2 tys. ha ogródków działkowych z czego większość stanowią ogródki zarejestrowane w Polskim Związku Działkowców. Najstarszy z nich Ogród Działkowy Tramwajarzy przy ul. Odyńca (obecnie ROD im. Obrońców Pokoju) założyła w 1902 roku Maria Prączkówna. W 1990 w stolicy odnotowano 1 819 ha ogródków działkowych, z czego 1 211 ha stanowiły ogródki zarejestrowane w PZD, a 608 ha – ogródki dzikie.
Największe kompleksy ogródków: Łuk Siekierkowski (237 ha), Zacisze i Targówek (155 ha), Bemowo-Powązki (101 ha), Paluch (97 ha), Sielce i Park pod Skocznią (90 ha)”/źródło Wikipedia/

Ogródki działkowe od strony chodnika dzieli ogrodzenie poszyte gęsto utkaną roślinnością, tak, że przez małe dziurki w siatce ciężko jest cokolwiek dojrzeć. Kiedy zbliżałam się do bramy wejściowej zauważyłam młodego człowieka, który, zdecydowanym ruchem otworzył drzwi bramy do ogródków, dając mi tym samym do myślenia, że klucz nie jest tutaj do niczego potrzeby, żeby znaleźć się w środku. Szybkim wzrokiem rzuciłam na tablicę przytwierdzoną do ogrodzenia i upewniwszy się, że już mogę wejść, bo widnieje napis: „zapraszamy gości”, zdecydowanym krokiem przekroczyłam próg ogrodzenia. Wysłużona, asfaltowa alejka poprowadziła mnie dalej w głąb bujnej roślinności. Tym samym można by rzec przeniosłam się do całkiem innej rzeczywistości, gdzie szum drzew, krzewów, zapach kwiatów unosił się zewsząd. Skręciłam w lewo i jak się później okazało była to ta lepsza strona, mam na myśli długość alejek, gdzie po jednej i drugiej stronie można było podziwiać działki z całą ich zawartością. Alejki dzielące działki miały swoje nazwy np:Tulipanowa, Szpakowa, Młodzieżowa. Nie wiem kto i czym się kierował nadając takie nazwy, bo na Tulipanowej nie spotkałam tulipanów (może nie ta pora roku), szpaki nad głową też mi nie latały, młodzieży też nie było za to kilka starszych osób, pani z psem na spacerze, chłopak który otworzeniem furtki pokazał mi, że tu każdy może wejść z buta, siedział przy stoliku i palił papierosa. Półtorej godziny zajęło mi spacerowanie i oglądanie działek i taka myśl mi się nasunęła, że chyba wygląd domków na działce musi zależeć od zawartości portfela właściciela i stanowiska, które zajmował pracując. Niektóre odpowiadały standardowi ogródków i tych było zdecydowanie więcej, ale nie brakowało takich wypasionych, przynajmniej z zewnątrz, które nadawały by się do zamieszkania.

Historia ogródków działkowych liczy już 115 lat, a miejsce które zajmują leży w bardzo atrakcyjnej dzielnicy Mokotowa. Planiści mają już pomysł na zmianę jego dotychczasowego porządku. Stworzony projekt zakłada plan zagospodarowania rejonu w taki sposób by z ogródków działkowych między ulicami Odyńca, al. Niepodległości i Racławicką stworzyć ogólnodostępny park z budynkami z podziemnym parkingiem, fontannami, targowiskiem, oczkami wodnymi. Powiało nowoczesnością, nieprawda? Co na to mieszkańcy dzielnicy Mokotów, bo ten temat to właśnie tę grupę mieszkańców powinien interesować najbardziej? Ja jestem jak najbardziej za, bo jestem za nowoczesnością i rozwojem, ale szczęśliwi posiadacze ogródków zapewne mają odmienne zdanie, stąd ich protesty. Część ludzi popiera działkowców ale są i tacy, którym zajmowany dość obszerny publiczny teren na uprawę własnych ogródków się nie podoba. I trudno im się dziwić, mimo iż związkowcy mówią, iż są otwarci i każdy może do nich przyjść, tylko tak naprawdę jest wydzielona granica po której tzw. gość może się poruszać i nie wszystkie bramy stoją przed nim otworem. Dla niektórych to marne pocieszenie, przechadzać się alejkami i podpatrywać jak to inni się urządzili i mogą robić relaks wśród bujnej roślinności i konarów drzew, gdzie za parę metrów mamy ulicę po każdej ze stron kwadratowej działki. Może powinniśmy docenić, że w ogóle możemy przekroczyć bramę, sama się na tym złapałam, że można. Wiele razy przechodziłam obok tego miejsca idąc na spacer do Pól Mokotowskich i przez sekundę by mi nie przyszło do głowy, że ja tam mogę wejść, tak po prostu. Szczerze powiedziawszy myślałam, że jest to teren zamkniety.

Niewykluczone, że mocnym argumentem przemawiającym za pozostawieniem ogródków działkowych będzie fakt, iż jest to część długiego pasa zieleni, który ciągnie się od Wołoskiej do Wisły, będąc w tzw. kanale wentylacyjnym stolicy.

IMG 20180708 100300582 HDRIMG 20180708 100813382IMG 20180708 101007197 HDRIMG 20180708 101606250IMG 20180708 102037653 HDRIMG 20180708 102352023IMG 20180708 103058894IMG 20180708 110021449 HDRIMG 20180708 103658217IMG 20180708 104252728IMG 20180708 105919921 HDRIMG 20180708 105945924 HDRIMG 20180708 110742743IMG 20180708 104432128IMG 20180708 100901090 HDRCzas pokaże, czy takiego 115-letniego staruszka da się odmłodzić, czy może zwycięży powiedzenie jakże na czasie, że starych drzew się nie przesadza.

Barbara

 

 

2019  © City LIfe Blog